Urodził się w 1842 r. w Tarnopolu. Przed powstaniem był uczniem kursu pedagogicznego akademii krakowskiej. W swoich wspomnieniach napisał:
„Pod Ojcowem zastaliśmy cały obóz. Kilka dni poświęcono na nauczanie nowozaciężnych zasadniczych rzeczy z zakresu sztuki wojennej, poczem mieliśmy wyruszyć, czekano tylko na broń, bo tej ciągle jeszcze nie było. Rozdzielono tymczasem przybyłych do rozmaitych znaków, mnie przydzielono do pierwszej kompanii żuawów. W końcu po sosnowieckiej wyprawie przywieziono nam trochę starej broni palnej, ale ta była prawie nie do użytku, bo każdy karabin był inny. Pomimo braku broni otrzymaliśmy rozkaz wymarszu do Olbroma i Skały, żuawi mieli udać się do Skały. Z polecenia mego komendanta Rochebruna pozostałem jeszcze w Ojcowie, by zaciągnąć nowych ludzi i uzupełnić nimi drugą kompanię żuawów. Spełniwszy polecenie wybrałem się z zebranymi ludźmi do Skały. Zamieć śnieżna i uciążliwa droga zmęczyły nas tak strasznie, że cieszyliśmy się na odpoczynek w naszych kwaterach. Skoro jednak przybyliśmy do Skały i ułożyliśmy się na spoczynek rozległ się alarm. To Moskale ze Słomnisk podsuwali się pod nasze pozycye, spodziewając się, że zaskoczą nas nieprzygotowanych do walki. W kilku chwilach jednak stanęliśmy gotowi do niej a silny ogień przeciw przednim strażom moskiewskim skierowany, powstrzymał ich w pochodzie”…
„Na drugi dzień otrzymaliśmy rozkaz wyruszenia pod Miechów, gdzie miała nastąpić potyczka z Moskalami. Smutnym był widok tego pochodu. Młodzież wycieńczona ledwie się wlokła, żołnierz niewyćwiczony szedł bezładnie wywołując często niepotrzebny tumult. W drodze odpoczywaliśmy tylko kilka godzin w Czaplach”.
„Nad ranem podsunęliśmy się pod Miechów. Moskale spostrzegli nas a kilka rakiet puszczonych przez nich zaalarmowało załogę. Wnet rozpoczął się obustronny ogień. Zagrzani zachętą Rochebruna, zaatakowaliśmy górkę, obsadzoną przez Moskali i zdobyliśmy ją a potem cmentarz. Z cmentarza wpadliśmy w wązką uliczkę, wiodącą do rynku. Tu rozegrała się prawdziwa rzeź, bo Moskale bronili się zaciekle. Żuawi, jako aryergarda, walczyli jak wściekli, pomni, że im wolno iść zawsze tylko naprzód, bo żuaw nie cofa się przed wrogiem. Po dłuższej walce słychać było z naszej strony coraz rzadziej odgłos padających strzałów, podczas kiedy Moskale prażyli prawie bez przerwy gęstym ogniem. Polakom brakowało amunicyi… Musiano dać hasło do odwrotu. Ze stu sześćdziesięciu żuawów pozostało przy życiu około trzydziestu, przeważnie rannych. Kwiat młodzieży i inteligencyi zasłał krwawe ulice Miechowa. Pozostała przy życiu garstka poszła w rozsypkę wałęsając się po okolicznych wsiach i lasach”
Po klęsce miechowskiej dostał się do obozu Mariana Langiewicza i walczył pod Chrobrzem (gzie został ranny w rękę) i Grochowiskami.
Po powstaniu ukończył kursy i został profesorem szkoły wydziałowej w Gródku pod Lwowem, ożenił się i miał troje dzieci.
Zmarł w 1889 r. i został pochowany w Gródku Jagiellońskim pod Lwowem
WB
Źrodła:
- Medyński A., W półwiekową rocznicę: powstańcom i organizatorom tarnopolszczyzny w hołdzie; T.S.L. Tarnopol 1913
- https://genealogia.okiem.pl/powstancy-styczniowi/strona-2?nazwisko=Zielinski&rodzina=Zielinski
- Kuryer Lwowski, 23.12.1889